Ładuję...
Strona się ładuje, chwileczkęSEO on-page dla małej firmy: 10 rzeczy, które poprawisz samodzielnie - tytuły, opisy, nagłówki, treść, adresy, obrazki, linkowanie, szybkość, mobile i czytelność.
Krótka odpowiedź: SEO on-page to optymalizacja elementów na samej stronie, które wpływają na jej pozycję w Google, a wiele z nich możesz poprawić samodzielnie, bez specjalistycznej wiedzy. Należą do nich tytuły stron, opisy widoczne w wynikach, nagłówki, wartościowa treść ze słowami kluczowymi, czytelne adresy, opisy i rozmiar obrazków, linkowanie wewnętrzne, szybkość, wersja mobilna oraz czytelność treści. Poprawa tych elementów realnie pomaga w widoczności, a większość sprowadza się do tego, by strona była zrozumiała i wartościowa dla klienta oraz wyszukiwarki. Dobrze zoptymalizowana strona sprzedaje. Flowtellect to polska agencja web design, która tworzy strony internetowe w abonamencie dla małych firm w całej Polsce.
W przewodniku o tym, jak trafić na pierwszą stronę Google, wspomnieliśmy, że dobra strona to fundament pozycjonowania. Teraz przejdziemy konkretnie przez elementy na samej stronie, czyli tak zwane SEO on-page, które wpływają na pozycję i które w dużej mierze możesz poprawić samodzielnie. Brzmi technicznie, ale większość z tych rzeczy jest prosta i sprowadza się do zdrowego rozsądku: chodzi o to, by strona była zrozumiała i wartościowa zarówno dla klienta, jak i dla wyszukiwarki. Wyjaśnimy każdy element przystępnie, bez żargonu. To rozwinięcie podstaw z przewodnika SEO dla małej firmy. Fundamentem dla każdej firmy pozostaje pytanie czy mała firma potrzebuje strony.
Krótko: Tytuł strony to nagłówek widoczny w wynikach Google i jeden z najważniejszych elementów on-page. Powinien jasno opisywać, czego dotyczy strona, i zawierać kluczową frazę oraz, dla lokalnej firmy, miejscowość. Dobry, trafny tytuł pomaga w pozycji i zachęca klienta do kliknięcia, bo to pierwsza rzecz, jaką widzi w wynikach wyszukiwania.
W wynikach Google Twoja podstrona istnieje wyłącznie jako kilka słów niebieskiego tekstu. To one robią całe pierwsze wrażenie, zanim ktokolwiek zobaczy projekt graficzny czy ofertę, a wyszukiwarka czyta ten sam fragment jako najkrótsze streszczenie tego, o czym jest podstrona, i przykłada do niego sporą wagę.
Dlatego każdej podstronie należy się osobny tytuł: dla usługi jej nazwa z miejscowością, dla wpisu pytanie, na które odpowiada. Powielony wszędzie ten sam napis działa jak identyczne okładki na różnych książkach, bo nikt nie wie, którą wziąć do ręki. Tytuł podstrony to jej okładka w księgarni wyników.
Pisz przy tym zwięźle, bo nadmiar zostanie ucięty w połowie zdania, a najważniejsze słowa stawiaj z przodu, bo ucinanie zaczyna się od końca. Sztuce pisania tytułów i zajawek, w które ludzie naprawdę klikają, poświęcamy osobny wpis. Dobrym nawykiem jest też zerkanie, jak tytuł prezentuje się w wynikach po wpisaniu nazwy firmy, bo teoria i podgląd potrafią różnić się zaskakująco.
Krótko: Opis w wynikach, czyli meta description, to krótki tekst pod tytułem na liście wyników Google. Nie wpływa wprost na pozycję, ale decyduje, czy klient kliknie, więc działa jak darmowa reklama. Dobry opis zachęca do wejścia, jasno mówiąc, co klient znajdzie, więc warto go napisać przekonująco dla każdej ważnej podstrony.
Pod tytułem w wynikach jest jeszcze linijka szarego tekstu i to jedyne miejsce, w którym możesz przemówić do klienta, zanim wybierze między Tobą a sąsiadami z listy. Przepis jest krótki: obietnica, konkret i powód, żeby wejść właśnie tu. Zostawisz to pole puste, a wyszukiwarka sama wytnie ze strony przypadkowe zdanie, które rzadko cokolwiek sprzedaje. Długość trzymaj podobną jak przy tytule, bo i ten tekst bywa przycinany. Szara linijka pod tytułem sprzedaje pierwsza, na długo przed stroną.
Dlaczego ta linijka jest cenniejsza, niż wygląda, podsumowuje ramka obok. Pisz ją jak miniaturową odpowiedź na zapytanie: czego dotyczy podstrona, dla kogo jest i co ją wyróżnia, a frazę klienta wpleć naturalnie, bo bywa wyróżniana w wynikach i przyciąga wzrok. Unikaj za to pustych przymiotników w rodzaju najlepsza jakość, bo te same słowa stoją w co drugim wyniku i nie odróżniają niczego.
Krótko: Nagłówki dzielą treść na sekcje i pokazują jej strukturę zarówno klientowi, jak i wyszukiwarce. Główny nagłówek powinien jasno mówić, czego dotyczy strona, a śródtytuły porządkować treść. Dobra struktura nagłówków poprawia czytelność i pomaga Google zrozumieć stronę, więc warto stosować je sensownie i z kluczowymi frazami.
Śródtytuły działają jak spis treści rozsypany po stronie: klient skanuje je wzrokiem, zanim zdecyduje, czy zostać, a robot składa z nich szkielet tematu. Strona bez nich to jednolity blok, w którym i człowiek, i algorytm gubią wątek po kilku linijkach. Śródtytuły czyta się przed treścią, nie po niej.
Nagłówek otwierający podstronę niech nazywa jej temat wprost, najlepiej frazą klienta, a kolejne niech odpowiadają na naturalne podpytania: zakres, przebieg, koszty, dojazd. Trzymaj hierarchię jak w konspekcie, od ogółu do szczegółu, bo bałagan w poziomach myli oba audytoria naraz. Skorzystasz na tym podwójnie, bo dobrze postawione śródtytuły same podpowiadają, czego w tekście jeszcze brakuje.
Krótko: Treść to sedno on-page, bo Google pokazuje wysoko strony najlepiej odpowiadające na zapytanie. Powinna być wartościowa, odpowiadać na pytania klientów i naturalnie zawierać słowa, których oni używają. Dobra, pomocna treść ze słowami kluczowymi wplecionymi naturalnie jest fundamentem widoczności i jednocześnie przekonuje klienta, który trafi na stronę.
Wszystkie pozostałe punkty tej listy są oprawą, a obrazem jest treść: to ją wyszukiwarka porównuje z zapytaniem i to ona zostaje z klientem po wejściu. Tekst pisany od strony my oferujemy przegrywa z tekstem pisanym od strony masz taki problem, rozwiążemy go tak, więc punkt ciężkości przesuń na czytającego. Długość niech wynika z tematu: lepsza krótsza podstrona, która odpowiada na wszystko, niż długa, która kluczy. Treść jest obrazem, reszta on-page tylko ramą.
Surowcem są frazy i pytania klientów, a jak je zebrać bez budżetu, rozkładamy we wpisie o słowach kluczowych dla małej firmy. Wplataj je bez przymusu, w miejscach, gdzie brzmią jak zwykła polszczyzna, i pilnuj oryginalności, bo tekst przeklejony z cudzej witryny wyszukiwarka rozpoznaje i pomija.
Najlepsze SEO to po prostu strona, która naprawdę dobrze odpowiada na to, czego szuka klient. Pisz dla człowieka.
Krótko: Adres strony, czyli URL, powinien być krótki, czytelny i opisowy, najlepiej zawierający słowo kluczowe, zamiast przypadkowych znaków czy cyfr. Czytelny adres pomaga zarówno wyszukiwarce, jak i klientowi zrozumieć, czego dotyczy strona. To prosty element on-page, o który warto zadbać, tworząc nowe podstrony.
Drobiazg, który łatwo przeoczyć: adres podstrony też niesie informację. Ścieżka złożona ze zrozumiałych słów, na przykład z nazwą usługi, mówi i robotowi, i człowiekowi, dokąd prowadzi, jeszcze zanim ktokolwiek kliknie; ciąg cyfr i parametrów nie mówi nic, a wklejony w wiadomość do klienta wygląda wręcz podejrzanie. Ustalaj więc adresy świadomie przy zakładaniu każdej nowej podstrony, krótko i bez znaków specjalnych, bo wtedy kosztuje to tylko chwilę namysłu. Przerabianie adresu strony, która okrzepła już w indeksie, to zupełnie inna historia: wymaga przekierowań i ostrożności, więc tu lepiej mierzyć dwa razy albo zostawić sprawę osobie, która prowadzi Twoją witrynę. Większość systemów do prowadzenia stron pozwala ustawić adres jednym polem przy tworzeniu podstrony, więc to dosłownie kwestia nawyku.
Krótko: Obrazki warto opisywać tekstem alternatywnym, czyli alt, który mówi, co przedstawiają, bo wyszukiwarka nie widzi obrazu, oraz dbać o ich rozmiar, by nie spowalniały strony. Opisane, odpowiednio przygotowane obrazki pomagają w widoczności i szybkości. To prosty element on-page, łączący opis obrazków z dbałością o szybkość ładowania.
Wobec zdjęć wyszukiwarka jest niewidoma: nie zobaczy, że na fotografii jest wnętrze gabinetu albo gotowa realizacja, dopóki nie powiesz jej tego w opisie alt, czyli krótkim podpisie dodawanym przy wstawianiu pliku. Ten sam podpis odczytuje lektor osobom niewidzącym, więc jedna linijka obsługuje naraz widoczność i dostępność. Alt jest okiem, którym wyszukiwarka ogląda zdjęcia, więc zdjęcie bez niego po prostu dla niej nie istnieje. Pisz te podpisy rzeczowo, jak dla osoby, której opisujesz zdjęcie przez telefon, bez doklejania haseł reklamowych.
Druga połowa tematu to waga. Plik prosto z aparatu niesie wielokrotnie więcej, niż potrzebuje ekran, i potrafi w pojedynkę spowolnić całą podstronę, więc przed wrzuceniem zmniejszaj wymiary i kompresuj. Jak robić to dobrze, a czego unikać, zestawiliśmy obok.
Rób
Nie rób
Krótko: Linkowanie wewnętrzne to odnośniki między podstronami Twojej strony, które pomagają klientowi poruszać się po niej, a wyszukiwarce zrozumieć jej strukturę. Sensowne łączenie powiązanych podstron poprawia nawigację i widoczność. To prosty, często niedoceniany element on-page, który warto stosować, kierując klienta i Google do ważnych podstron.
Odnośniki w obrębie własnej witryny działają jak drogowskazy w sklepie: klienta prowadzą od półki do kasy, a robotowi rysują plan budynku i podpowiadają, które pomieszczenia są najważniejsze. Kilka połączeń sprawdza się niemal w każdej firmowej witrynie:
Tekst odnośnika niech zapowiada, dokąd prowadzi, zamiast gołego kliknij tutaj, i nie przesadzaj z ich liczbą, bo las strzałek przestaje wskazywać cokolwiek. Dobre miejsce na odnośnik znajdziesz zwykle tam, gdzie tekst i tak wspomina o powiązanym temacie, więc niczego nie trzeba dopisywać na siłę.
Krótko: Szybkość ładowania wpływa na pozycję i na to, czy klient zostanie, bo wolna strona zniechęca i jest gorzej oceniana przez Google. Warto dbać o to, by strona ładowała się szybko, między innymi przez rozsądny rozmiar obrazków. Szybka strona poprawia zarówno widoczność, jak i odbiór przez klienta, więc szybkość to ważny, odczuwalny element on-page.
Na wczytanie strony klient czeka krócej, niż trwa wciągnięcie powietrza, a potem wraca do wyników i próbuje u konkurenta. Każda zbędna chwila to realnie ubywający odwiedzający, a Google mierzy to samo zjawisko od strony technicznej i wycenia je w pozycjach. Wolna strona traci klientów, zanim cokolwiek im pokaże, więc tempo to nie kosmetyka, tylko kasa. Najbardziej cierpią na tym wejścia z telefonu, gdzie łącza bywają słabsze, a cierpliwość jeszcze krótsza.
Z poziomu właściciela najwięcej dają lekkie zdjęcia z poprzedniego punktu oraz powściągliwość w doklejaniu wodotrysków, bo każda animacja i wtyczka ma swoją wagę. Reszta tempa siedzi w konstrukcji witryny, czyli po stronie wykonawcy, a co dokładnie mierzy Google i jak to podejrzeć u siebie, tłumaczymy we wpisie o Core Web Vitals. Dobre wrażenie tempa robi też kolejność: najpierw niech wczyta się to, po co klient przyszedł, dodatki mogą dociągnąć się później.
Krótko: Większość klientów przegląda strony na telefonie, a Google ocenia stronę przede wszystkim w wersji mobilnej, więc musi ona działać i wyglądać bezbłędnie na małym ekranie. Strona niedostosowana do telefonu traci pozycje i klientów. Dobra wersja mobilna to dziś warunek widoczności i skuteczności strony, więc to kluczowy element on-page.
Google od dawna czyta Twoją witrynę tak, jak widzi ją telefon, a wersję komputerową traktuje jako dodatek. Jeśli więc na komórce coś się rozjeżdża albo gubi, w oczach algorytmu rozjeżdża się cała strona, niezależnie od tego, jak ładnie prezentuje się na monitorze. Dla Google Twoja strona to ta z telefonu, a nie ta z biurka.
Zrób więc test kciuka: obsłuż własną witrynę jedną ręką i sprawdź, czy menu da się trafić, czy numer dzwoni po dotknięciu, czy tekst czyta się bez przybliżania. Poprawne dopasowanie do komórek to sprawa konstrukcji, więc wykryte problemy zgłoś osobie, która stronę zbudowała, ale samo wykrycie zajmuje chwilę i nie wymaga niczyjej pomocy. Powtarzaj ten test po każdej większej zmianie na stronie, bo nowe elementy potrafią zepsuć układ, który wcześniej działał.
Krótko: Treść powinna być czytelna i przyjazna dla człowieka: podzielona na krótsze akapity, z nagłówkami i prostym językiem, bo Google ceni strony dające dobre doświadczenie. Czytelna treść zatrzymuje klienta i jest lepiej odbierana. Pisanie przede wszystkim dla człowieka, w czytelny i pomocny sposób, jest spójne z dobrym SEO, więc to ważny element on-page.
Na koniec klamra spinająca wszystkie poprzednie punkty: każdy z nich służy temu, żeby treść dało się przeczytać i zrozumieć bez wysiłku. W sieci nikt nie czyta linijka po linijce, wzrok skacze po stronie, więc ułatw mu lądowanie krótkimi akapitami, śródtytułem co kilka z nich i zdaniami bez barokowych ozdób. Dobry sprawdzian: pokaż stronę komuś spoza branży i poproś, by po krótkiej chwili powiedział, co oferujesz; jeśli nie umie, winna jest zwykle forma, a nie czytelnik.
To, co pomaga czytelnikowi, mierzy też algorytm: odwiedzający, który zostaje i czyta, jest sygnałem jakości, a uciekający po chwili sygnałem przeciwnym. Między dobrym tekstem a dobrym SEO nie ma więc konfliktu, to ta sama robota wykonana raz. Czytelnik, który zostaje, jest najlepszym sygnałem dla Google.
Całą dziesiątkę z tego wpisu zamknęliśmy w krótkim audycie obok: przejdź go ze swoją stroną punkt po punkcie, a szybko zobaczysz, co już działa, a co czeka na poprawkę. Większość znalezisk załatwisz własnymi siłami, bez dotykania kodu, a te konstrukcyjne będziesz przynajmniej umieć nazwać w rozmowie z wykonawcą.
U nas budujemy małej firmie stronę, która ma SEO on-page zadbane od podstaw: z trafnymi tytułami i opisami, czytelną strukturą nagłówków, wartościową treścią, lekkimi obrazkami, sensownym linkowaniem, szybkością i bezbłędną wersją mobilną. Prowadzimy ją za Ciebie razem z wizytówką Google i systemem opinii, w jednej stałej cenie 199 zł miesięcznie, dbając o elementy, które realnie wpływają na widoczność. Opowiedz nam w kilku krokach o swojej firmie, a pokażemy, jak strona mogłaby zdobywać klientów z wyszukiwarki. Bez zobowiązań.
Czym jest SEO on-page?
To optymalizacja elementów na samej stronie, które wpływają na jej pozycję w wyszukiwarce, w odróżnieniu od czynników zewnętrznych, jak linki z innych stron. Należą do niego tytuły stron, opisy widoczne w wynikach, nagłówki, treść ze słowami kluczowymi, adresy stron, opisy i rozmiar obrazków, linkowanie wewnętrzne, szybkość, wersja mobilna oraz czytelność treści. Większość tych elementów sprowadza się do tego, by strona była zrozumiała i wartościowa zarówno dla klienta, jak i dla wyszukiwarki, a wiele z nich można poprawić samodzielnie, bez specjalistycznej wiedzy.
Co z SEO on-page mogę poprawić samodzielnie?
Sporo rzeczy, bo wiele elementów on-page jest prostych. Możesz samodzielnie zadbać o trafne tytuły stron i przekonujące opisy w wynikach, czytelne nagłówki porządkujące treść, wartościową treść odpowiadającą na pytania klientów z naturalnie użytymi słowami kluczowymi, sensowne adresy stron, opisy obrazków i ich rozsądny rozmiar, linkowanie wewnętrzne oraz czytelność treści. Elementy bardziej techniczne, jak ogólna szybkość czy poprawne dostosowanie do telefonu, zależą głównie od sposobu zbudowania strony, więc tu warto wsparcia osoby, która ją tworzy, ale fundamenty treściowe są w Twoim zasięgu.
Co jest najważniejsze w SEO on-page?
Przede wszystkim wartościowa treść, bo Google pokazuje wysoko strony najlepiej odpowiadające na zapytanie, więc treść trafiająca w pytania i potrzeby klientów jest sednem. Bardzo ważne są też tytuły stron, bo wpływają na pozycję i na to, czy klient kliknie, oraz dobra wersja mobilna i szybkość, bo większość klientów korzysta z telefonu, a Google ocenia stronę mobilnie. Pozostałe elementy, jak nagłówki, adresy, obrazki, linkowanie i czytelność, wspierają całość. Najważniejsza zasada to tworzyć stronę zrozumiałą i wartościową dla klienta oraz wyszukiwarki.
Czy opis meta wpływa na pozycję w Google?
Nie wprost, ale jest ważny z innego powodu. Opis meta, czyli krótki tekst pod tytułem w wynikach, nie jest bezpośrednim czynnikiem pozycji, ale decyduje, czy klient widzący stronę w wynikach kliknie właśnie w nią, czy w konkurencję. Działa więc jak darmowa reklama strony w wynikach, więc warto napisać go przekonująco, jasno mówiąc, co klient znajdzie, i zachęcając do wejścia, najlepiej z kluczową frazą. Każda ważna podstrona powinna mieć własny, trafny opis. Jeśli go nie ustawisz, Google wybierze fragment strony sam, co bywa mniej zachęcające.
Czy poprawa SEO on-page wystarczy, żeby trafić wysoko w Google?
To ważny fundament, ale zwykle nie wszystko. SEO on-page, czyli dobrze zoptymalizowane elementy na stronie, jest niezbędną podstawą i realnie pomaga w widoczności, ale pozycja w Google zależy też od innych czynników, jak wartościowa treść w szerszym ujęciu, widoczność lokalna i wizytówka Google oraz sygnały zaufania, jak opinie i linki z innych stron. On-page to ta część, na którą masz największy bezpośredni wpływ i którą warto dopracować w pierwszej kolejności, ale najlepsze efekty daje połączenie dobrego on-page z pozostałymi elementami pozycjonowania działającymi razem.
Alex - founder i creative director Flowtellect. Flowtellect to polska agencja web design, która tworzy strony internetowe w abonamencie dla małych firm w całej Polsce. Alex prowadzi agencję od początku istnienia firmy i osobiście odpowiada za każdy projekt. Poznaj nas lub napisz bezpośrednio.
Czy ten wpis pomógł?
Wczytuję...

ZOSTAW BRIEF
Powiedz nam o swoim biznesie w 60 sekund. Odpowiemy mailem albo oddzwonimy w ciągu jednego dnia roboczego.
Wolisz porozmawiać od razu? Umów 20-minutową rozmowę online.