Ładuję...
Strona się ładuje, chwileczkęJak sprawdzić, czy sztuczna inteligencja może odczytać Twoją stronę: treść jako tekst, brak blokad w robots.txt, działająca strona. Proste kroki i kiedy zlecić poprawki.
Krótka odpowiedź: By sztuczna inteligencja mogła wykorzystać treść Twojej firmy, musi w ogóle móc ją odczytać, czyli treść powinna być dostępna jako tekst w stronie, a nie ukryta wyłącznie w obrazkach czy ładowana tylko przez skomplikowane skrypty, strona nie powinna blokować botów AI w pliku robots.txt i powinna technicznie działać oraz być dostępna. Sprawdzisz to prosto: zobacz, czy treść jest tekstem, przejrzyj robots.txt i upewnij się, że strona normalnie się otwiera. Dla większości zwykłych stron dostęp nie jest problemem, a poważniejsze kwestie warto zlecić. Dostępna treść sprzedaje. Flowtellect to polska agencja web design, która tworzy strony internetowe w abonamencie dla małych firm w całej Polsce.
Można tworzyć świetne treści, ale jeśli sztuczna inteligencja nie jest w stanie ich odczytać, nie wykorzysta ich w odpowiedziach. Dlatego warto wiedzieć, jak sprawdzić, czy AI w ogóle ma dostęp do Twojej strony. Nawiązuje to do tego, o czym wspominaliśmy, mówiąc, że o widoczności w AI decydują fundamenty, a nie pliki, bo dostępna, czytelna strona to jeden z tych fundamentów. Spokojnie i przystępnie pokażemy, na co zwrócić uwagę. To część szerszego tematu, czyli GEO, pozycjonowania pod sztuczną inteligencję. Fundamentem dla każdej firmy pozostaje pytanie czy mała firma potrzebuje strony.
Krótko: Dostęp AI do strony oznacza, że narzędzia oparte na sztucznej inteligencji są w stanie dotrzeć do Twojej strony i odczytać jej treść, by móc ją wykorzystać w odpowiedziach. Bez tego nawet najlepsza treść pozostaje dla AI niewidoczna. Zrozumienie, że dostęp to po prostu zdolność sztucznej inteligencji do dotarcia i odczytania treści, jest punktem wyjścia, bo pokazuje, że dostępna, czytelna strona to warunek, by treść w ogóle mogła pracować na widoczność w AI.
Dostęp ma dwa progi i ten wpis pilnuje obu. Pierwszy to próg wejścia: maszyna musi w ogóle móc odwiedzić Twoją stronę, czyli nic nie może jej zawracać z drogi. Drugi to próg odczytu: to, co zastanie po wejściu, musi dać się przetworzyć, a nie tylko obejrzeć. Łatwo je pomylić, a wymagają zupełnie innych zabiegów: pierwszego pilnują ustawienia i kondycja strony, drugiego sama forma treści. Obejdziemy oba w stałej kolejności: najpierw to, co widzi każdy właściciel, potem to, co wymaga zajrzenia odrobinę głębiej.
Powaga tematu bierze się z arytmetyki. Dostęp działa jak mnożnik zerojedynkowy: cała praca włożona w treść, wiarygodność i strukturę mnoży się przez jeden, gdy maszyna może czytać, albo przez zero, gdy nie może, a wtedy z rachunku znika wszystko, niezależnie od jakości składników. To jedyny element całej układanki o tak bezwzględnym charakterze, bo słabsza treść daje przynajmniej słabszy efekt, a brak dostępu nie daje żadnego. Dlatego sprawdzenie dostępu opłaca się zrobić raz, porządnie i przed inwestowaniem w kolejne treści, a nie po fakcie.
Od razu jednak dobra wiadomość, żeby nie budować napięcia na wyrost: zwykła, porządnie zrobiona strona firmowa oba progi przechodzi bez wysiłku, a ten wpis służy głównie temu, by to potwierdzić, zamiast zgadywać. Dostęp nie dodaje punktów do widoczności, on decyduje, czy punkty w ogóle się liczą.
Krótko: Narzędzia oparte na sztucznej inteligencji docierają do treści stron w sposób zbliżony do wyszukiwarek, odczytując zawartość stron dostępnych w sieci. Podobnie jak wyszukiwarki, najlepiej radzą sobie z treścią dostępną jako czytelny tekst. Zrozumienie, że AI odczytuje strony podobnie jak wyszukiwarki, pomaga uchwycić, czego potrzebuje, by mieć dostęp, bo dobre praktyki dostępności znane z SEO w dużej mierze działają również tutaj.
Mechanika jest mniej tajemnicza, niż sugeruje nazwa. Automaty, którymi narzędzia AI sięgają po treści, wchodzą na strony tymi samymi drzwiami i korytarzami, którymi od lat chodzą wyszukiwarki: odwiedzają adres, pobierają zawartość, próbują ją zrozumieć. Część z nich zbiera treści zawczasu, do zasobów i nauki narzędzi, a część rusza po nie w chwili, gdy klient zadaje pytanie; z Twojej perspektywy sprowadza się to do tego samego: ktoś puka do drzwi i próbuje czytać.
To znaczy, że nowy gość korzysta ze starych drzwi. Dom przygotowany na wizyty wyszukiwarki przyjmie i jego, więc nie czeka Cię nauka nowego budownictwa, tylko przegląd znanych miejsc pod kątem kolejnego odwiedzającego: czytelna treść, otwarte wejście, sprawny budynek. Wszystko, co zrobiłeś dotąd dla widoczności w wyszukiwarce, pracuje więc na konto nowych gości od pierwszego dnia, bez przepisywania czegokolwiek. Działa to też w drugą stronę: bariera odprawiająca automaty najczęściej odprawia po cichu i wyszukiwarkę, więc dostęp psuje się i naprawia hurtowo.
Jedno zastrzeżenie dla porządku: poszczególne narzędzia różnią się apetytem i techniką, a szczegóły bywają zmienne, więc mówimy o regule, nie o gwarancji co do każdego z osobna. Reguła jednak wystarcza, by wiedzieć, czego pilnować, a gdy w przyszłości usłyszysz o kolejnym narzędziu odpowiadającym klientom, pozwoli Ci zachować spokój bez czytania dokumentacji. Co odczyta wyszukiwarka, to niemal na pewno odczyta i maszyna odpowiadająca klientom.
Krótko: Sztuczna inteligencja najlepiej odczytuje treść zapisaną jako tekst, więc ważne informacje powinny być prawdziwym tekstem na stronie, a nie zaszyte wyłącznie w obrazkach, których odczyt jest trudniejszy. Tekst jest dostępny, obrazek z tekstem zwykle nie. Zadbanie, by kluczowa treść była tekstem, a nie tylko grafiką, zwiększa więc jej dostępność dla AI, więc warto unikać umieszczania ważnych informacji wyłącznie na obrazkach.
Pierwsza rzecz do obejrzenia to forma treści, bo tu kryje się najczęstsza pułapka. Dla człowieka napis na grafice i zwykły tekst wyglądają identycznie, ale dla maszyny to różnica między listem a fotografią listu: pierwszy czyta od ręki, z drugiej musi odcyfrowywać i robi to niechętnie oraz z błędami. Strony wpadają w tę pułapkę niewinnie, zwykle wtedy, gdy projektant dla efektu wizualnego wkleja ofertę, cennik albo opis jako gotową grafikę. Najbardziej narażone są przy tym dane, na których klientom zależy najmocniej: ceny, zakresy usług, godziny i adresy, bo to one najczęściej lądują na ozdobnych kafelkach i banerach.
Ta sama zasada obowiązuje od dawna w klasycznej widoczności i opisaliśmy ją szerzej, omawiając SEO obrazków i ich opisów: grafika wzbogaca, ale nie zastępuje słów. Nie chodzi o pozbywanie się obrazów, tylko o podział ról: obraz przyciąga oko, słowa niosą informację, a oba mogą stać obok siebie; taki podział i tak wychodzi stronie na dobre, bo tekst można poprawiać bez przerysowywania grafik. Co dokładnie przechodzi przez próg odczytu, a co na nim grzęźnie, rozdziela porównanie obok. Maszyna czyta listy, a nie fotografie listów, więc to, co ma być przeczytane, trzymaj w słowach.
Rób
Nie rób
Krótko: Treść powinna być dostępna w samej stronie, a nie pojawiać się wyłącznie po uruchomieniu skomplikowanych skryptów, bo treść ładowana tylko dynamicznie bywa trudniejsza do odczytania przez sztuczną inteligencję. Najpewniejsza jest treść obecna w stronie od razu. Zadbanie, by kluczowa treść nie zależała wyłącznie od skryptów, zwiększa więc jej dostępność, więc dla małej firmy bezpieczniejsza jest prosta, solidnie zbudowana strona, w której treść jest dostępna wprost.
Drugi punkt przeglądu jest bardziej techniczny i dotyczy sposobu, w jaki strona podaje treść. Część witryn dostarcza ją jak umeblowany pokój: wchodzisz i wszystko stoi na miejscu. Część wręcza gościowi paczki jak meble do samodzielnego złożenia: dopiero wykonanie kodu w przeglądarce montuje widok, a kto nie montuje, ten ogląda pusty karton. W praktyce granica przebiega między stroną firmową a aplikacją: im bliżej aplikacji, tym więcej montażu. Rozpoznanie własnego przypadku bywa trudne bez zaglądania w kod, dlatego ta jedna kwestia najczęściej ląduje u fachowca od stron.
Człowiek z przeglądarką składa te meble bezwiednie, ale wśród automatów bywają i tacy goście, którzy montażu nie wykonują, więc treść istniejąca wyłącznie po złożeniu jest dla nich nieobecna. Najpewniejszy pozostaje pokój gotowy od progu; typowa, prosto zbudowana strona firmowa tak właśnie działa, a ryzyko dotyczy raczej witryn przeładowanych dynamicznymi mechanizmami. Zwróć też uwagę na pokusę nowinek: efektowne, ruchome witryny bywają sprzedawane jako nowoczesność, a płaci się za nie właśnie czytelnością dla części gości. Jeśli stoisz przed wyborem wykonawcy albo przebudową, dopisz do rozmowy jedno pytanie: czy treść będzie czytelna bez montażu. Im mniej montażu wymaga Twoja treść, tym więcej gości ją zobaczy.
Krótko: Strona może w pliku robots.txt blokować dostęp botom, w tym botom sztucznej inteligencji, więc warto sprawdzić, czy przypadkiem nie blokujesz tych, na których odczycie Ci zależy. Blokada oznacza, że AI nie dotrze do treści. Sprawdzenie, czy robots.txt nie blokuje botów AI, jest więc ważne, gdy zależy Ci na widoczności w sztucznej inteligencji, więc warto upewnić się, że świadomie wpuszczasz te, które chcesz wpuścić.
Trzeci punkt to portiernia strony, czyli plik robots.txt, w którym witryna wywiesza listę gości proszonych o nieprzychodzenie. Lista bywa pisana raz i czytana nigdy: wpis dodany przed laty, przez poprzedniego wykonawcę albo za czyjąś radą, potrafi do dziś odprawiać spod drzwi dokładnie te automaty, na których obecności już Ci zależy. Częsty scenariusz wygląda tak, że blokady dopisano w czasach, gdy takie automaty kojarzyły się wyłącznie z obciążeniem serwera, i nikt do tematu nie wrócił, gdy stały się posłańcami klientów.
Podstępna jest tu cisza: odprawiony automat nie składa reklamacji i nie zostawia śladu, więc blokada nie boli i potrafi wisieć niezauważona latami. Zajrzeć tam prościej, niż brzmi, bo plik jest jawny i każdy może go obejrzeć pod adresem własnej strony z odpowiednią końcówką, jak zwykłą podstronę. Dlatego portiernię sprawdza się na zapas, a nie po objawach; szczegóły tej kontroli zbiera ramka obok, poprawki zaś zostaw komuś, kto robi to na co dzień. Stara lista na portierni odprawia gości po cichu, więc przeczytaj ją, zanim zrobi to za Ciebie historia.
Krótko: By sztuczna inteligencja mogła odczytać stronę, musi ona po prostu działać i być technicznie dostępna, czyli poprawnie się otwierać, nie mieć poważnych błędów i nie być zbyt wolna czy często niedostępna. To podstawowy warunek dotarcia do treści. Zadbanie o sprawnie działającą, dostępną stronę jest więc fundamentem także dla dostępu AI, więc warto dbać o solidne podstawy techniczne, które i tak służą widoczności w wyszukiwarce.
Czwarty punkt brzmi banalnie, a wymyka się najczęściej: strona ma po prostu działać, o każdej porze, nie tylko wtedy, gdy patrzysz. Sęk w tym, że gospodarz widzi własną witrynę najrzadziej dokładnie wtedy, gdy ona pada: automat trafia na nią o trzeciej nad ranem albo w szczycie awarii serwera, a Ty zaglądasz w spokojne popołudnie i wszystko wygląda dobrze. Stąd znaczenie stabilności, rozsądnego tempa ładowania i braku poważnych błędów technicznych, czyli dokładnie tych podstaw, które od zawsze warunkują widoczność w wyszukiwarce; tu nie dochodzi żadne nowe wymaganie, rośnie tylko liczba gości, którym te podstawy służą. Z tych samych powodów liczy się rzetelne utrzymanie: kopie, aktualizacje i hosting, który nie gaśnie, czyli nudna codzienność, na której stoi cała reszta. Dobrze utrzymana strona ma ten punkt załatwiony z urzędu, a jeśli Twoja miewa przestoje albo ładuje się boleśnie długo, to sygnał do działania niezależnie od maszyn, bo w tym samym czasie odprawiani są też klienci. Tempo zresztą łatwo ocenić bez pomiarów: jeśli sam wzdychasz, czekając na własną stronę, automaty wzdychają razem z Tobą, tylko krócej czekają.
Krótko: Dostępność strony dla AI sprawdzisz prostymi sposobami: zaznaczając treść, by zobaczyć, czy jest tekstem, a nie obrazkiem, przeglądając plik robots.txt pod kątem blokad, sprawdzając, czy strona normalnie i szybko się otwiera, oraz w razie potrzeby prosząc o pomoc osobę techniczną. To proste kroki w zasięgu każdego. Wykonanie tych prostych sprawdzeń pozwala więc małej firmie zorientować się, czy strona jest dostępna dla sztucznej inteligencji, więc warto je przeprowadzić, a poważniejsze kwestie zlecić.
Cały przegląd zrobisz z fotela, bez logowania, bez instalacji i bez słownika technicznego: jedynym sprzętem jest Twoja przeglądarka i mysz, najlepiej na komputerze i telefonie naraz, bo część potknięć widać tylko na jednym z ekranów, a kompletną kolejność kroków, od najłatwiejszego, znajdziesz na liście obok. Zanim po nią sięgniesz, jedna zasada interpretacji: szukasz oczywistych potknięć, a nie wystawiasz ekspertyzy, więc wynik bez znalezisk to też pełnoprawny wynik, a nie znak, że szukasz za słabo.
Potraktuj ten przegląd jak okresowy i wracaj do niego po każdej większej zmianie strony, bo to właśnie przy przebudowach i odświeżeniach rodzi się większość problemów z dostępem, od ofert wklejonych jako grafiki po listy blokad przeniesione bezmyślnie ze starej wersji. Wpisz go tam, gdzie trzymasz inne powtarzalne porządki firmowe, obok przeglądu wizytówki i aktualności na stronie. Pięć minut z myszą rozstrzyga więcej, niż godzina zgadywania, czy maszyny widzą Twoją stronę.
Krótko: Jeśli sprawdzenie ujawni problemy, jak treść zaszyta w obrazkach, blokady botów czy kwestie techniczne, warto je naprawić: przenieść ważne treści do tekstu, poprawić robots.txt czy zająć się techniką, samodzielnie przy prostych sprawach lub z pomocą przy trudniejszych. Większość problemów da się naprawić. Zajęcie się wykrytymi problemami z dostępnością przywraca więc sztucznej inteligencji możliwość odczytania treści, więc warto je naprawić, korzystając z pomocy technicznej przy poważniejszych kwestiach.
Jeśli przegląd coś wykaże, potraktuj znaleziska jak listę zakupów, a nie wyrok: każda pozycja ma znaną przyczynę, znany sposób naprawy i znanego wykonawcę, od przepisania treści z grafik do zwykłych akapitów po uporządkowanie wpisów na portierni i podstaw technicznych. Większość znalezisk z tego przeglądu należy zresztą do tanich: mowa o godzinach pracy, nie tygodniach. Zanim jednak ruszysz z poprawkami, przyjmij kilka reguł bezpieczeństwa:
Motywacji dostarcza rachunek zwrotu: każda z tych napraw płaci w obu światach naraz, bo to, co odblokowuje maszyny odpowiadające klientom, poprawia zarazem odbiór strony przez wyszukiwarkę i samych odwiedzających. Kolejność podpowiada zdrowy rozsądek: najpierw to, co dotyczy treści najważniejszych dla klientów, potem reszta według wagi. Unikaj tylko zostawiania znalezisk na potem bez terminu, bo problemy z dostępem nie bolą na co dzień i właśnie dlatego potrafią wisieć latami.
Krótko: To świadoma decyzja: większość małych firm, którym zależy na widoczności, chce, by AI mogła odczytywać ich treść, ale niektóre firmy z różnych powodów decydują się ograniczać dostęp botów AI. Warto, by była to przemyślana decyzja, a nie przypadek. Rozważenie, czy chcesz wpuszczać AI, pozwala więc świadomie ustawić dostęp zgodnie z własnymi celami, więc dla małej firmy nastawionej na widoczność zwykle warto wpuszczać AI, ale wybór należy do Ciebie.
Na koniec przeglądu zostaje pytanie nie techniczne, lecz gospodarskie. Automaty respektują wywieszkę na drzwiach, więc to Ty ją piszesz; problem w tym, że wiele firm ma wywieszkę, której treści nie zna, a decyzja podjęta przypadkiem to też decyzja, tylko podjęta przez kogoś innego: dawnego wykonawcę, ustawienie domyślne, zapomniany wpis. Wywieszka ma przy tym charakter prośby, nie muru: rzetelne automaty jej słuchają, więc działa wobec tych gości, o których w tym wpisie mowa.
Argumenty obu stron zbiera zestawienie obok i obie postawy są uprawnione; rzecz w tym, by Twoja wywieszka mówiła to, co naprawdę myślisz. Dla firmy, która publikuje treści po to, by klienci ją znaleźli, rachunek wychodzi zwykle jednoznacznie, bo zamykanie drzwi przed posłańcem własnych klientów mija się z celem tej treści. Decyzję możesz zresztą podejmować etapami, bo wywieszkę da się w każdej chwili przeredagować, gdy zmienią się Twoje cele albo okoliczności. Nie chodzi o to, by każdy wpuszczał maszyny, lecz o to, by nikt nie trzymał drzwi w pozycji, o której nie wie.
Krótko: By AI mogła wykorzystać treść firmy, musi móc ją odczytać: treść powinna być tekstem, dostępna bez polegania wyłącznie na skryptach, niezablokowana w robots.txt, a strona powinna działać. Sprawdzisz to prosto, a dla większości zwykłych stron nie ma problemu. Zadbanie o dostępną, czytelną stronę jest więc fundamentem widoczności w AI, służącym jednocześnie wyszukiwarce, więc warto sprawdzić podstawy i poprawić ewentualne problemy.
Na koniec wróćmy do mnożnika z początku, bo cały ten wpis był instrukcją ustawiania go na jedynkę. Sprawdziliśmy po kolei cztery miejsca, w których mnożnik potrafi spaść do zera: formę treści, sposób jej podawania, wywieszkę na drzwiach i samo działanie strony, a do każdego dostałeś prostą próbę i jasny podział na to, co poprawisz sam, i to, co lepiej zlecić.
Najczęstszy finał tego przeglądu jest przy tym najprzyjemniejszy: wszystko gra i można wrócić do właściwej roboty, tym razem z wiedzą zamiast przeczucia. Różnica jest niemała, bo niepokój o niewidzialne blokady potrafi kosztować więcej uwagi niż ich faktyczne usuwanie. Z tego samego powodu nie rób z drożności rytuału: jednorazowe potwierdzenie plus powrót po większych zmianach w zupełności wystarczą.
Pamiętaj też o proporcjach: drożna strona nie daje widoczności, ona ją dopiero umożliwia, a o samą widoczność dbają treść, wiarygodność i obecność, o których była mowa we wcześniejszych wpisach tej serii. Proporcja wysiłku niech zostanie po stronie budowania, bo tam mieszka przewaga nad konkurencją, której sama drożność nie zapewni. Drożność sprawdza się raz na jakiś czas, a buduje na niej codziennie.
U nas mała firma dostaje stronę zbudowaną solidnie i dostępnie: z treścią w formie czytelnego tekstu, dostępną wprost, na sprawnie działającej, szybkiej stronie z poprawnymi podstawami technicznymi, tak by mogły ją odczytać zarówno wyszukiwarki, jak i narzędzia sztucznej inteligencji. Dbamy o te fundamenty w jednej stałej cenie 199 zł miesięcznie, bez przekombinowanych rozwiązań utrudniających dostęp. Opowiedz nam w kilku krokach o swojej firmie, a zadbamy, by jej treść była dostępna tam, gdzie szukają klienci. Bez zobowiązań.
Skąd mam wiedzieć, czy AI ma dostęp do mojej strony?
Sprawdzisz to kilkoma prostymi sposobami. Po pierwsze, zaznacz myszką ważne treści na stronie: jeśli da się je zaznaczyć i skopiować jak tekst, są dostępnym tekstem, a jeśli okazują się jednym obrazkiem, mogą być niedostępne. Po drugie, przejrzyj plik robots.txt, zwykle dostępny pod adresem strony z dopiskiem ukośnik robots.txt, by zobaczyć, czy nie blokuje botów. Po trzecie, sprawdź, czy strona normalnie i w rozsądnym czasie się otwiera, bez błędów. Po czwarte, w razie wątpliwości co do skryptów, blokad czy kwestii technicznych, poproś o pomoc osobę techniczną. Dla większości zwykłych, dobrze zrobionych stron sprawdzenie potwierdza, że dostęp nie jest problemem.
Czy treść w formie obrazków jest dostępna dla AI?
Zwykle nie albo w bardzo ograniczonym stopniu. Sztuczna inteligencja, podobnie jak wyszukiwarki, najlepiej odczytuje treść zapisaną jako prawdziwy tekst, czyli słowa, które można zaznaczyć i skopiować. Jeśli ważne informacje, jak opisy oferty, usług czy dane, są zaszyte wyłącznie w obrazkach, czyli grafikach z tekstem, ich odczytanie jest dla maszyny trudne i niepewne, więc taka treść może pozostać niedostępna, mimo że ludzie ją widzą. Dlatego kluczowe treści powinny być prawdziwym tekstem na stronie, a obrazki powinny pełnić rolę uzupełniającą, a nie być jedynym nośnikiem ważnych informacji. Jeśli istotne treści istnieją tylko jako grafiki, warto przenieść je do tekstu.
Czy robots.txt może blokować sztuczną inteligencję?
Tak. Plik robots.txt wskazuje botom, czyli automatom odwiedzającym strony, czego nie odwiedzać, a dotyczy to potencjalnie również botów sztucznej inteligencji, którymi narzędzia AI docierają do treści. Oznacza to, że strona może, czasem celowo, a czasem przypadkiem, blokować dostęp botom AI w tym pliku. Jeśli tak się dzieje, a zależy Ci na widoczności w sztucznej inteligencji, to problem, bo zablokowany bot nie dotrze do treści. Warto więc sprawdzić, czy Twój robots.txt nie blokuje przypadkiem botów, na których odczycie Ci zależy, zwłaszcza jeśli ktoś wcześniej zmieniał ustawienia. Poprawianie tego pliku warto zlecić osobie technicznej, by nie wprowadzić błędów.
Czy muszę się znać na technice, żeby to sprawdzić?
Nie do podstawowego sprawdzenia. Najprostsze rzeczy, jak zaznaczenie treści, by zobaczyć, czy jest tekstem, sprawdzenie, czy strona normalnie się otwiera, czy zerknięcie na plik robots.txt, możesz wykonać sam, bez wiedzy technicznej. Pozwoli to wychwycić oczywiste problemy. Trudniejsze kwestie, jak interpretacja robots.txt, ocena, czy treść nie zależy wyłącznie od skomplikowanych skryptów, czy poważniejsze problemy techniczne, warto jednak skonsultować z osobą techniczną czy tą, która zajmuje się Twoją stroną, bo trudno je rzetelnie ocenić i naprawić bez wiedzy. Ogólnie podstawowe sprawdzenie jest w zasięgu każdego, a poważniejsze poprawki lepiej zlecić.
Czy powinienem w ogóle wpuszczać AI na swoją stronę?
To świadoma decyzja, ale dla większości małych firm odpowiedź brzmi: tak. Jeśli zależy Ci na widoczności i pozyskiwaniu klientów, zwykle warto, by sztuczna inteligencja mogła odczytywać i wykorzystywać Twoją treść, bo obecność w odpowiedziach AI to szansa na dotarcie do klientów, a treść firmowa i tak ma służyć ich przyciąganiu. Niektóre firmy z różnych powodów, jak obawy o wykorzystanie treści czy prawa do materiałów, decydują się ograniczać dostęp botów AI, co również jest możliwym wyborem. Kluczowe jest, by decyzja była świadoma i zgodna z celami firmy, a nie przypadkowa. Dla typowej małej firmy nastawionej na widoczność zwykle warto wpuszczać AI, choć ostateczny wybór należy do Ciebie.
Alex - founder i creative director Flowtellect. Flowtellect to polska agencja web design, która tworzy strony internetowe w abonamencie dla małych firm w całej Polsce. Alex prowadzi agencję od początku istnienia firmy i osobiście odpowiada za każdy projekt. Poznaj nas lub napisz bezpośrednio.
Czy ten wpis pomógł?
Wczytuję...

ZOSTAW BRIEF
Powiedz nam o swoim biznesie w 60 sekund. Odpowiemy mailem albo oddzwonimy w ciągu jednego dnia roboczego.
Wolisz porozmawiać od razu? Umów 20-minutową rozmowę online.