Ładuję...
Strona się ładuje, chwileczkęDlaczego ludzie coraz częściej pytają ChatGPT zamiast Google, co to znaczy dla małej firmy i dlaczego warto być widocznym zarówno w wyszukiwarce, jak i w odpowiedziach AI.
Krótka odpowiedź: Coraz więcej osób zamiast wpisywać hasła w Google zadaje pytania narzędziom opartym na sztucznej inteligencji, jak ChatGPT, bo dostają gotową, zwięzłą odpowiedź od razu, mogą pytać naturalnym językiem jak człowieka, zadawać złożone pytania i dopytywać w rozmowie. To nie znaczy, że Google znika, bo do wielu zadań, zwłaszcza szukania konkretnych, lokalnych firm, wyszukiwarka nadal jest kluczowa, ale sposób, w jaki ludzie szukają informacji, się zmienia. Dla małej firmy oznacza to, że warto być widocznym nie tylko w Google, ale i tam, gdzie klienci pytają sztuczną inteligencję. Obecność tam, gdzie są klienci, sprzedaje. Flowtellect to polska agencja web design, która tworzy strony internetowe w abonamencie dla małych firm w całej Polsce.
Sposób, w jaki ludzie szukają informacji, zmienia się szybciej niż kiedykolwiek. Coraz więcej osób, zamiast wpisywać hasła w wyszukiwarce, po prostu pyta sztuczną inteligencję, jak ChatGPT, i dostaje gotową odpowiedź. Pisaliśmy już o odpowiedziach AI w samej wyszukiwarce Google, a teraz spojrzymy szerzej: dlaczego ludzie sięgają po narzędzia AI zamiast Google i co to znaczy dla małej firmy. To pierwszy krok w temat widoczności w erze sztucznej inteligencji. Wpis otwiera szerszą serię o tym, czym jest GEO, czyli pozycjonowanie pod sztuczną inteligencję. Fundamentem dla każdej firmy pozostaje pytanie czy mała firma potrzebuje strony.
Krótko: Coraz więcej osób, zamiast wpisywać hasła w wyszukiwarce i przeglądać listę stron, zadaje pytania narzędziom opartym na sztucznej inteligencji i dostaje gotową odpowiedź. To realna, rosnąca zmiana w nawykach szukania informacji. Zrozumienie, że obok klasycznego wyszukiwania pojawił się nowy sposób zadawania pytań sztucznej inteligencji, jest punktem wyjścia, bo zmienia to, jak klienci docierają do informacji i firm.
Zmiana, o której mowa, przypomina to, co dzieje się przy ladzie: klienci przestają prosić o katalog i zaczynają prosić o radę. Katalogiem była lista wyników, którą każdy kartkował sam; radą jest sformułowana wprost odpowiedź, którą wystarczy przyjąć albo dopytać. Rada nie zawsze jest lepsza od katalogu, ale jest szybsza, a o nawykach decyduje zwykle to drugie. Obie drogi korzystają z tych samych zasobów internetu; różni je dopiero forma podania, i właśnie ta forma okazała się dla wielu osób rozstrzygająca. Nie trzeba przy tym wierzyć raportom, bo tę przeprowadzkę pytań widać gołym okiem w kilku miejscach:
Nie wszyscy i nie do wszystkiego, ale kierunek jest czytelny: kawałek ruchu pytań przeniósł się z wpisywania haseł do zadawania pytań wprost. Resztę wpisu poświęcimy temu, dlaczego tak się dzieje i co z tym zrobić, prowadząc firmę, która chce być znajdowana. Po drodze rozbierzemy też granice tej zmiany, bo są równie ważne jak ona sama, a wszystko, co już zbudowałeś pod wyszukiwarkę, zabierasz ze sobą.
Krótko: Szukając w Google, dostajesz listę stron do samodzielnego przejrzenia, a pytając sztuczną inteligencję, dostajesz gotową, zwięzłą odpowiedź sformułowaną wprost. To różnica między dostawaniem źródeł a dostawaniem gotowej odpowiedzi. Zrozumienie tej różnicy wyjaśnia, dlaczego ludzie sięgają po AI, bo zmienia ona doświadczenie szukania z przeglądania wyników na otrzymywanie bezpośredniej odpowiedzi.
Sedno różnicy nie leży w technologii, tylko w tym, kto wykonuje pracę czytania. W klasycznym wyszukiwaniu czytasz Ty: dostajesz stos materiałów i sam z niego wyciągasz wnioski. W rozmowie z maszyną ktoś przeczytał za Ciebie i podaje wniosek; punkt po punkcie zestawia to tabela obok. Żaden z tych układów nie jest ulepszoną wersją drugiego; to dwie różne usługi, które tylko z pozoru robią to samo.
Ta wyręka ma cenę, którą uczciwie trzeba nazwać: oddajesz wybór źródeł. Czytając samodzielnie, widzisz, komu wierzysz i co pominąłeś; biorąc wniosek, ufasz cudzej selekcji, a konkretne firmy i strony schodzą na drugi plan. Z tej ceny bierze się cały dalszy podział ról między obiema drogami: im więcej waży decyzja, tym częściej ludzie wracają do czytania samodzielnego, a im sprawa lżejsza, tym chętniej biorą wniosek. Jako właściciel firmy nie musisz wybierać strony w tym sporze; wystarczy rozumieć, kiedy klient korzysta z której usługi, i to rozróżnienie wróci w każdej kolejnej sekcji. Maszyna sprzedaje wyrękę w czytaniu, a płaci się za nią wyborem źródeł.
| Aspekt | Pytanie AI | Szukanie w Google |
|---|---|---|
| Co dostajesz | Gotową, zwięzłą odpowiedź | Listę stron do przejrzenia |
| Jak pytasz | Naturalnym zdaniem, jak człowieka | Hasłami i słowami kluczowymi |
| Interakcja | Rozmowa z dopytywaniem | Osobne, pojedyncze zapytania |
| Kontrola i źródła | Mniej widocznych źródeł | Pełny dostęp do źródeł i wybór |
Krótko: Głównym powodem, dla którego ludzie pytają AI, jest wygoda: dostają gotową, zwięzłą odpowiedź od razu, bez przeglądania wielu stron i wyławiania informacji. To oszczędza czas i wysiłek. Zrozumienie, że wygoda gotowej odpowiedzi jest kluczową motywacją, pokazuje, dlaczego sztuczna inteligencja jest atrakcyjna zwłaszcza przy pytaniach, na które chce się szybkiej odpowiedzi bez wysiłku.
Pierwszy powód popularności jest prozaiczny: to winda postawiona obok schodów. Nikt, kto raz wjechał, nie wraca na schody z zasady, bo droga od pytania do odpowiedzi skraca się z kilkunastu ruchów do jednego. Tyle że winda wozi tylko tam, gdzie zaprogramowano przyciski: streszczenie bywa okrojone, nie pokaże wszystkiego, co kryją piętra, i wymaga zaufania, że zatrzymano się we właściwym miejscu. Schody, czyli samodzielne przejście przez materiały, dają pełniejszy obraz i kontrolę, kosztują jednak czas, którego ludziom brakuje najbardziej. Przy codziennych, niezobowiązujących pytaniach ten rachunek prawie zawsze wygrywa winda i to ona odpowiada za większość przeprowadzki pytań. Granice windy nie znikają zresztą z czasem, tylko stają się mniej widoczne, bo im sprawniejsza odpowiedź, tym rzadziej komukolwiek chce się sprawdzać piętra samodzielnie. Dla firmy płynie z tego wskazówka na później: skoro klienci pokochali skróty, treść firmowa też musi umieć odpowiadać krótko i wprost, zanim rozwinie szczegóły.
Krótko: Drugim powodem jest naturalny język: sztuczną inteligencję pytasz pełnym, naturalnym zdaniem, jak człowieka, zamiast dobierać hasła i słowa kluczowe jak w wyszukiwarce. To prostszy, bardziej intuicyjny sposób zadawania pytań. Zrozumienie, że AI pozwala pytać w naturalny, ludzki sposób, pokazuje, dlaczego jest wygodna, bo nie wymaga uczenia się, jak formułować zapytania, lecz pozwala po prostu zapytać.
Drugi powód: kończy się przymus nauki języka maszyn. Przez lata skuteczne szukanie wymagało przełożenia własnej potrzeby na skróty zrozumiałe dla wyszukiwarki, sklejane z samych rzeczowników, bez gramatyki; jedni to opanowali, inni nigdy nie czuli się w tym pewnie. Sprzyja temu również głos, bo pytania zadawane na ucho, w drodze, z natury są pełnymi zdaniami, a nie hasłami, i widać to po zapytaniach, które wydłużają się, odkąd nikt nie musi się streszczać. Rozmowa z maszyną znosi to tłumaczenie: pytasz w języku ojczystym, całym zdaniem, z wahaniem i kontekstem, a po drugiej stronie i tak zostaniesz zrozumiany.
To obniża próg najbardziej tym, których hasłowe szukanie odpychało, oraz pomaga przy potrzebach, które w ogóle nie mieszczą się w krótkim haśle, bo wymagają opisania sytuacji. Skoro można po prostu powiedzieć, czego się potrzebuje, część osób przestaje kombinować, jak to skrócić. Dla firmy ma to ciekawą konsekwencję: pytania docierają do maszyn w pełnym brzmieniu, z kontekstem, którego hasła nigdy nie niosły, więc i odpowiadać trzeba na całe sytuacje, nie na pojedyncze słowa. Gdy znika tłumaczenie na język maszyny, pytanie zadaje się tak, jak się myśli.
Krótko: Trzecim powodem jest możliwość rozmowy: sztucznej inteligencji można zadać złożone, wieloczęściowe pytanie, dodać kontekst i dopytywać, doprecyzowując odpowiedź, czego klasyczne wyszukiwanie nie umożliwia. To pozwala drążyć temat. Zrozumienie, że AI umożliwia prawdziwą rozmowę z dopytywaniem i kontekstem, pokazuje, dlaczego bywa wygodniejsza przy złożonych potrzebach niż pojedyncze zapytania w wyszukiwarce.
Trzeci powód to pamięć wątku. Klasyczne szukanie przypomina serię telefonów na infolinię, gdzie każda rozmowa zaczyna się od zera: nowe hasło, nowy zestaw wyników, żadnej ciągłości. Rozmowa z maszyną jest jak konsultacja z kimś, kto pamięta poprzednie zdanie: odpowiedź można doprecyzować, zawęzić, odwrócić pytanie, poprosić o prostsze ujęcie, i za każdym razem rozmówca wie, o czym była mowa. Dochodzi do tego cierpliwość rozmówcy, który nie okazuje znużenia przy piątym dopytaniu, co ośmiela do pytań uznawanych za wstydliwie podstawowe.
Najbardziej zyskują na tym potrzeby, których nie da się zamknąć w jednym strzale: niejasne, wielowątkowe, wymagające dochodzenia do sedna po kawałku. Tam, gdzie w wyszukiwarce trzeba by zgadywać kolejne hasła, w rozmowie po prostu drąży się temat aż do skutku. W praktyce oznacza to, że do rozmowy trafiają sprawy, które nigdy nie doczekałyby się serii haseł, bo wymagałyby zbyt wielu prób. Z wyszukiwarką zaczynasz od zera za każdym razem, w rozmowie budujesz na poprzednim zdaniu.
Krótko: Ludzie chętniej pytają AI przy zapytaniach informacyjnych, jak wyjaśnienia, porady czy podsumowania, a nadal sięgają po Google przy szukaniu konkretnych stron, firm, ofert i informacji lokalnych, gdzie chcą zobaczyć realne źródła i wybrać. Oba sposoby pełnią różne role. Zrozumienie tego podziału jest kluczowe, bo pokazuje, że AI nie zastępuje wyszukiwarki we wszystkim, zwłaszcza tam, gdzie liczy się dotarcie do konkretnej firmy.
Podział zadań między obie drogi najprościej poznać po tym, czym kończy się pytanie. Jedne pytania kończą się na aha: ktoś zrozumiał, dowiedział się, porównał i to mu wystarcza; takie sprawy coraz częściej obsługuje rozmowa z maszyną. Inne kończą się na halo: trzeba wybrać konkretnego człowieka albo firmę, zadzwonić, zarezerwować, kupić; tu ludzie wciąż chcą zobaczyć prawdziwe firmy, ich oceny i adresy, więc idą tam, gdzie te firmy widać. Granica nie jest sztywna i bywa, że rozmowa kończy się prośbą o wskazanie konkretnych wykonawców, ale nawet wtedy klient zwykle idzie ich obejrzeć tam, gdzie widać oceny i adresy.
Szczegółowe zestawienie obu koszyków masz w podziale obok i z niego wynika rzecz dla małej firmy zasadnicza: pytania najbliższe pieniędzy, zwłaszcza te z okolicą w tle, nadal rozstrzygają się w wyszukiwarce i na mapach. Proporcje mogą się z czasem przesuwać, więc podział traktuj jako dzisiejszy stan gry, nie prawo natury; dla planowania treści to gotowa wskazówka, które tematy obsługiwać rozmową, a które widocznością na mapach. Pytania kończące się na aha przejmuje maszyna, pytania kończące się na halo wciąż należą do wyszukiwarki.
Krótko: Dla małej firmy zmiana oznacza, że część klientów szuka informacji i poznaje rozwiązania, pytając sztuczną inteligencję, więc warto być obecnym i widocznym także tam, a nie tylko w Google. Jednocześnie wyszukiwarka, zwłaszcza lokalnie, pozostaje kluczowa. Zrozumienie, że klienci docierają do informacji nowymi drogami, pokazuje, dlaczego małej firmie opłaca się być widoczną zarówno w Google, jak i w odpowiedziach sztucznej inteligencji.
Dla firmy najważniejsze jest to, że wydłużył się początek drogi klienta. Zanim ktokolwiek zacznie wybierać wykonawcę, coraz częściej najpierw edukuje się w rozmowie z maszyną: poznaje możliwości, nazwy zabiegów, widełki, pułapki. Jeśli w tych odpowiedziach pojawia się Twoja wiedza albo nazwa, pierwsze wrażenie pracuje dla Ciebie; jeśli nie, klient przychodzi do etapu wyboru ukształtowany przez kogoś innego. To zjawisko znane z polecenia: klient przychodzący z polecenia też ma już w głowie czyjąś opowieść; różnica w tym, że tu opowiada maszyna, karmiona treściami, które znalazła.
Nie ma tu jednak wyboru albo-albo, bo oba etapy się dopinają: ten, kto dowiedział się czegoś w rozmowie, chwilę później szuka konkretnej firmy w wyszukiwarce, więc obecność na początku trasy podaje klienta obecności na jej końcu. Groźna jest tylko skrajność, czyli całkowita nieobecność w nowym kanale przy klientach, którzy właśnie tam zaczynają. Skrajności odwrotnej, czyli rzucenia wszystkiego dla nowego kanału, nikt rozsądny zresztą nie doradza, bo klient z rozmowy i tak musi mieć dokąd przyjść. Początek drogi klienta przeniósł się do rozmów, jej koniec wciąż mieszka w wyszukiwarce.
Krótko: Nie, Google nie znika: klasyczne wyszukiwanie i pytanie sztucznej inteligencji będą współistnieć, pełniąc różne role, a nie zastępować się nawzajem. Wyszukiwarka pozostaje kluczowa zwłaszcza przy szukaniu konkretnych i lokalnych firm. Zrozumienie, że to współistnienie, a nie zastąpienie, pozwala podejść do zmiany spokojnie, bez paniki, że dotychczasowa widoczność traci sens, bo nadal ma ona duże znaczenie.
Pytanie o zmierzch wyszukiwarki najlepiej studzi historia transportu: samolot nie skasował pociągu, bo każdy wozi na innych dystansach, i dokładnie taki podział właśnie się układa, a bilety na obie trasy kupuje ten sam pasażer, często tego samego dnia. Sedno tego układu streszcza ramka obok, a do jej treści dołóżmy dwie obserwacje. Pierwsza: granica między oboma światami zaciera się od środka, bo wyszukiwarka sama wstawia do wyników odpowiedzi maszyny, o czym pisaliśmy przy okazji poprzedniego wpisu.
Druga: ludzie nie deklarują lojalności żadnej stronie, tylko płynnie przeskakują między nimi w ramach jednej sprawy, jak pasażer łączący w podróży kilka środków lokomocji. Dlatego zamiast obstawiać zwycięzcę, lepiej przyjąć, że krajobraz po prostu się poszerzył, a Twoja dotychczasowa robota w wyszukiwarce dalej wozi klientów na swoich trasach. Z perspektywy kilku lat dzisiejsze pytanie o zwycięzcę będzie zapewne brzmiało tak, jak dawne spory o to, czy strona internetowa wyprze rozmowę telefoniczną. Nowy środek transportu nie kasuje starego, tylko przejmuje część tras.
Krótko: Skoro część klientów szuka, pytając sztuczną inteligencję, warto zadbać, by firma i jej wiedza mogły pojawiać się w odpowiedziach AI, podobnie jak dba się o widoczność w Google. To nowy obszar widoczności, nazywany GEO. Zrozumienie, że obok klasycznego SEO pojawia się potrzeba widoczności w AI, otwiera temat przygotowania firmy na erę sztucznej inteligencji, którym zajmiemy się w kolejnych wpisach.
Stąd już naturalny wniosek: skoro część klientów zaczyna drogę w rozmowach z maszyną, firmie opłaca się zadbać, by jej wiedza, oferta i nazwa miały szansę w tych odpowiedziach bywać, tak jak od lat dba o miejsce w wynikach. Ten teren jest nowy, ale narzędzia do jego zdobywania w większości stare: rzetelna treść, renoma i porządna strona, czyli narzędzia są stare, bo zmieniają się głównie akcenty: jeszcze mocniej liczy się treść, którą da się przytoczyć, oraz spójność informacji o firmie wszędzie tam, gdzie maszyny mogą o niej czytać. Grunt pod to wszystko znasz z przewodnika po SEO dla małej firmy.
Nowe podejście doczekało się własnego skrótu, GEO, i własnego warsztatu, który rozkładamy na czynniki w przewodniku o tym, jak być widocznym w ChatGPT i Perplexity. Na razie wystarczy jedna świadomość: lista miejsc, w których firma powinna dobrze wyglądać, właśnie urosła o odpowiedzi maszyn, i to bez unieważniania poprzednich pozycji. Nazwa jest nowa, robota w dużej mierze znana, a po szczegóły odsyłamy do wspomnianych przewodników, bo każdy prowadzi przez swoją część warsztatu krok po kroku. Nowy teren zdobywa się w większości starymi narzędziami.
Krótko: Ludzie coraz częściej pytają sztuczną inteligencję, bo daje wygodę, naturalny język i rozmowę, ale Google nie znika i pozostaje kluczowe zwłaszcza lokalnie. Dla małej firmy wniosek jest spokojny: warto być widocznym w obu światach. W kolejnych wpisach pokażemy, jak przygotować firmę na erę AI, więc warto traktować tę zmianę jako szansę, a nie zagrożenie.
Na koniec zbierzmy to w jedno spokojne zdanie: pytania częściowo przeprowadziły się do rozmów, decyzje wciąż mieszkają tam, gdzie widać firmy, a mądra firma pilnuje obu adresów; sednu tej postawy patronuje cytat obok. Z tej pary zdań wynika cała strategia na najbliższe lata i nie jest ona ani rewolucją, ani biernością. Paniki nie ma czym karmić, bo fundamenty zostają te same, ignorowanie też nie ma sensu, bo przeprowadzka trwa i raczej przyspiesza, niż zwalnia.
Jeśli chcesz dziś zrobić jedną rzecz, zrób rozeznanie u źródła: przez najbliższe tygodnie dorzucaj klientom przy okazji rozmów jedno pytanie, od czego zaczęli szukanie. Odpowiedzi pokażą Ci skalę zjawiska w Twojej branży i okolicy lepiej niż jakiekolwiek opracowanie, bo dotyczą Twoich ludzi. Notuj odpowiedzi choćby kreskami w trzech rubrykach: polecenie, wyszukiwarka, rozmowa z maszyną, a po miesiącu zobaczysz proporcje czarno na białym.
W kolejnych wpisach serii przejdziemy od diagnozy do roboty: czym dokładnie jest GEO, jak pisać treści, po które maszyny sięgają, i jak sprawdzać własną obecność w ich odpowiedziach. Każdy z tych wpisów utrzyma ten sam spokojny ton, bo w nowych tematach najłatwiej sprzedaje się strach, a najlepiej działa rzemiosło. Mapa obecności firmy właśnie się poszerzyła, ale żaden stary adres z niej nie zniknął.
Nie chodzi o porzucenie Google na rzecz AI, lecz o bycie tam, gdzie są Twoi klienci. A oni są dziś w obu miejscach.
U nas mała firma buduje widoczność z myślą o tym, jak klienci szukają dziś: dbamy o solidną, wartościową stronę z dobrą treścią i zadbaną wizytówką Google, która pracuje na widoczność zarówno w klasycznym wyszukiwaniu, jak i tam, gdzie ludzie pytają sztuczną inteligencję. Wszystko w jednej stałej cenie 199 zł miesięcznie, na fundamentach sprawdzających się w obu światach. Opowiedz nam w kilku krokach o swojej firmie, a pokażemy, jak mogłaby docierać do klientów dziś i jutro. Bez zobowiązań.
Dlaczego ludzie pytają ChatGPT zamiast szukać w Google?
Z kilku powodów. Przede wszystkim dla wygody: zamiast wpisywać hasło, przeglądać listę wyników i otwierać kilka stron, dostają gotową, zwięzłą odpowiedź od razu, co oszczędza czas i wysiłek. Drugim powodem jest naturalny język, bo sztuczną inteligencję pyta się pełnym, naturalnym zdaniem, jak człowieka, zamiast dobierać hasła i słowa kluczowe. Trzecim jest możliwość rozmowy, czyli zadawania złożonych pytań, dodawania kontekstu i dopytywania z zachowaniem ciągłości, czego klasyczne wyszukiwanie nie umożliwia. To czyni pytanie sztucznej inteligencji wygodnym, zwłaszcza przy zapytaniach informacyjnych, na które chce się szybkiej, konkretnej odpowiedzi bez samodzielnego przeglądania źródeł.
Czy sztuczna inteligencja zastąpi Google?
Najprawdopodobniej nie, a najbardziej prawdopodobne jest współistnienie obu sposobów, pełniących różne role. Sztuczna inteligencja sprawdza się przy zapytaniach informacyjnych, jak wyjaśnienia, porady czy podsumowania, a klasyczna wyszukiwarka przy szukaniu konkretnych stron, firm, ofert i informacji lokalnych, gdzie ludzie chcą zobaczyć realne wyniki i wybrać. Do znalezienia i wyboru konkretnej, lokalnej firmy wyszukiwarka i wizytówka Google pozostają najlepszym narzędziem. Dodatkowo sama wyszukiwarka wprowadza elementy AI, więc granica się zaciera, a nie znika. Zamiast myśleć o zmierzchu Google, lepiej myśleć o poszerzeniu krajobrazu szukania, w którym oba sposoby funkcjonują obok siebie.
Do czego ludzie używają AI, a do czego nadal wyszukiwarki?
Ludzie chętniej pytają sztuczną inteligencję przy zapytaniach informacyjnych, czyli gdy chodzi o zrozumienie, wyjaśnienie, poradę, podsumowanie czy ogólną wiedzę, na przykład jak coś działa albo jak rozwiązać typowy problem. Z kolei klasycznej wyszukiwarki nadal używają, gdy szukają konkretnych stron, firm czy ofert i chcą zobaczyć realne wyniki, gdy szukają lokalnie firmy czy usługi w okolicy, bo potrzebują konkretnych firm z danymi, opiniami i lokalizacją, gdy chcą zweryfikować informacje i zobaczyć źródła oraz gdy zależy im na aktualnych, konkretnych danych. W skrócie, do ogólnej wiedzy coraz częściej pytają AI, a do znalezienia i wyboru konkretnej firmy, zwłaszcza lokalnej, używają Google.
Co zmiana w sposobie szukania oznacza dla mojej firmy?
Oznacza, że część klientów szuka informacji i poznaje rozwiązania, pytając sztuczną inteligencję, więc warto być widocznym także tam, a nie tylko w Google. Jeśli to Twoja wiedza i treść zostaną przez nią wykorzystane lub Twoja firma wspomniana, zyskujesz widoczność w nowym kanale, a klient, który najpierw zapytał AI, może potem szukać konkretnej firmy. Jednocześnie klasyczna wyszukiwarka, zwłaszcza lokalnie, pozostaje kluczowa, bo do wyboru konkretnej, lokalnej firmy ludzie nadal używają Google i wizytówki. Najrozsądniej jest więc dążyć do bycia widocznym zarówno w Google, jak i tam, gdzie klienci pytają sztuczną inteligencję, traktując to jako uzupełnienie, a nie wybór jednego kosztem drugiego.
Jak być widocznym w odpowiedziach sztucznej inteligencji?
Ten nowy obszar widoczności nazywa się optymalizacją pod sztuczną inteligencję, czyli GEO, i stanowi rozszerzenie klasycznego pozycjonowania. Dobra wiadomość jest taka, że w dużej mierze opiera się na tych samych fundamentach co dobre SEO: wartościowej, rzetelnej treści jasno odpowiadającej na pytania, autorytecie, wiarygodności i solidnej, dobrze zbudowanej stronie, bo sztuczna inteligencja czerpie odpowiedzi z wartościowych źródeł. Firma dbająca o jakość jest więc naturalnie lepiej przygotowana. Pojawiają się też pewne nowe aspekty i podejścia specyficzne dla widoczności w AI. Tym, jak konkretnie sprawić, by sztuczna inteligencja sięgała po Twoje treści i wspominała Twoją firmę, zajmiemy się szczegółowo w kolejnych wpisach tej serii.
Alex - founder i creative director Flowtellect. Flowtellect to polska agencja web design, która tworzy strony internetowe w abonamencie dla małych firm w całej Polsce. Alex prowadzi agencję od początku istnienia firmy i osobiście odpowiada za każdy projekt. Poznaj nas lub napisz bezpośrednio.
Czy ten wpis pomógł?
Wczytuję...

ZOSTAW BRIEF
Powiedz nam o swoim biznesie w 60 sekund. Odpowiemy mailem albo oddzwonimy w ciągu jednego dnia roboczego.
Wolisz porozmawiać od razu? Umów 20-minutową rozmowę online.